Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego reprezentuje hodowców i producentów wołowiny. Pomaga w organizowaniu i prowadzeniu hodowli stad mięsnych. Prowadzi księgi i rejestry 13 ras hodowlanych oraz organizuje obrót krajowy i zagraniczny bydłem mięsnym poprzez sieć selekcjonerów i zootechników w całym kraju.

29 października 2009 roku w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie obchodzono Jubileusz 15-lecia tego Związku. W uroczystości oprócz hodowców i współpracowników Związku, udział wzięli przedstawiciele nauki, władz państwowych, organizacji międzynarodowych i krajowych współpracujących ze Związkiem.

Referat na temat "Aktualne problemy naszego sektora" wygłosił prof. Henryk Jasiorowski, Prezes Honorowy Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. Uważam że omawiane zagadnienia w referacie są bardzo ważne i zainteresują naszych Czytelników. Dlatego też najważniejsze treści przemówienia zamieszczam w tym specjalnym artykule.

Powołanie Związku

Było ważnym wydarzeniem w dziejach krajowego rolnictwa. Powstał nowy kierunek hodowli zwierząt oraz stworzono inne możliwości wykorzystania gorszych gruntów i odłogów, a drobnym gospodarstwom, które nie spełniły wymogów produkcji mleka wysokiej jakości stworzono alternatywę chowu bydła. Natomiast konsumenci mogą spożywać lepszą wołowinę. W polskiej hodowli zrezygnowano z bydła w typie mleczno-mięsnym na rzecz specjalizacji. Była to decyzja słuszna otwierająca większe możliwości wzrostu wydajności mlecznej krów oraz poprawy jakości wołowiny.

Zła koniunktura rolnictwa

Rolnicy na całym świecie wpadają w ekonomiczną zapaść, a wśród polskich producentów żywności panuje rozgoryczenie na skutek złej koniunktury na produkty ich ciężkiej pracy. Również hodowcy bydła mięsnego i producenci żywca wołowego, nie mają powodów do zadowolenia. Należy stwierdzić, ze produkcja żywca wołowego jest u nas niedocenianą, dziedziną rolnictwa a istniejący potencjał i możliwości tego kierunku przekraczają wielokrotnie osiąganą produkcję. Świadczą o tym następujące fakty i liczby:

• W roku 1989 mieliśmy 10,7 mln sztuk bydła, a obecnie mamy tylko 5,8 mln, czyli nieco więcej niż połowę i najniższą obsadę bydła w Europie. Wynosi ona zaledwie 35,8 sztuk na 100 ha użytków rolnych, a było 66. Dla porównania Niemcy mają 76,6 sztuk bydła na 100 ha użytków rolnych.
• Ta drastyczna redukcja pogłowia nie odbiła się na ilości produkowanego mleka ze względu na wzrost wydajności krów, ale produkcja żywca wołowego spadła prawie o połowę z 1,2 mln ton do 0,7 mln ton. Sytuację pogarsza fakt, że nawet to pogłowie bydła, które teraz mamy nie jest należycie wykorzystane do produkcji żywca wołowego,
• Na specjalną uwagę zasługuje np. fakt, że 32% wszystkich urodzonych w kraju cieląt ubijanych jest przy przeciętnej masie ciała jednej sztuki - 88 kg.

Brak opłacalności ogranicza produkcję

Należy wciąż przypominać starą prawdę, że jeżeli jest opłacalność, to będzie produkcja, a gdy nie ma opłacalności nie będzie produkcji! Czas uświadomić społeczeństwu i rządzącym, że rolnicy nie będą ciągle od tej reguły wyjątkiem, choć do tej pory często byli i nadal są. Należy z całą mocą stwierdzić: produkujemy mało wołowiny, bo jej produkcja jest nieopłacalna!

Pierwszym warunkiem opłacalności każdej produkcji jest stały, a jeszcze lepiej rosnący popyt i brak nadmiaru konkurencji. Od tych dwu czynników zależą głównie uzyskiwane ceny. Ale zaraz na drugim miejscu, jeżeli chodzi o opłacalność, należy postawić koszty produkcji. Tymi dwoma problemami - popyt i koszty produkcji - musi żyć każdy hodowca i producent. I to tym bardziej im cięższe są dla nich czasy.

Perspektywy zbytu wołowiny

Najważniejszy jest popyt krajowy, który niestety spada - obecnie konsumujemy przeciętnie rocznie na głowę ludności 4 kg wołowiny, a było już 17 kg. Tu tkwią największe rezerwy. I stąd wniosek, że - istnieją ogromne rezerwy konsumpcji wołowiny w kraju, a ich wykorzystanie jest podstawowym warunkiem rozwoju produkcji żywca wołowego i hodowli bydła mięsnego. Należy również odrzucić stwierdzenie, że konsumujemy mało wołowiny bo jej nie ma na rynku. Nie ma jej na rynku, bo nie ma popytu. Gdyby był popyt to handel wydobył by ją nawet spod ziemi. Nie wytrzymuje też krytyki argument, że powodem niskiej konsumpcji wołowiny jest jej zła jakość. Jest ona taka jak w wielu krajach o znacznie wyższej jej konsumpcji o czym świadczy nasz eksport do krajów o wysokich wymaganiach. Można mieć także nadzieję, że ostatnia ustawa o promocji produktów rolno-spożywczych przyczyni się do wzrostu spożycia wołowiny mimo, że obejmuje ona praktycznie wszystkie prawie produkty rolne i szeroko otwiera wrota dla wydatkowania tych funduszy na cele luźno związane z promocją spożycia.

Eksport

To dzięki niemu istniejemy dotąd jako branża! Eksportujemy 229,4 tys. ton mięsa wołowego czyli 60% tego co produkujemy. Natomiast aktualny bilans zagranicznego handlu wieprzowiną jest ujemny. Relatywnie wysoki eksport wołowiny cieszy i należy robić wszystko aby go zwiększać wykorzystując rosnący deficyt wołowiny w Unii Europejskiej oraz ogromny rynek u naszych wschodnich sąsiadów. Należy również pamiętać o zagrożeniu ze strony krajów, które produkują wołowinę o wiele taniej niż my np. Brazylia, Argentyna. Na szczęście polityka UE ochrony własnych producentów jest dla nas zabezpieczeniem.

Koszty produkcji

Koszt pozyskania materiału zarodowego i rzeźnego sprowadza się do:
• Po pierwsze wszędzie na świecie hodowla bydła mięsnego może się opłacać tylko przy niskich nakładach.
• Po drugie należy pilnować wskaźników produkcyjnych. Ponad 90% odsadków w stosunku do ilości utrzymywanych w danym roku zdolnych do rozpłodu krów i jałowic ras mięsnych przy wymaganym ciężarze to dopiero wynik, który może nas zadowalać.

Jeżeli tego nie uzyskujemy nie wińmy "rządu" za brak opłacalności. W opasie towarowym nie należy się ścigać w dobowych przyrostach masy ciała, a uzależniać je od przyjętych w danych warunkach systemów żywienia zwierząt. Natomiast hodowcy materiału zarodowego winni pamiętać, że ich rozwój zależy od skali produkcji towarowej żywca w kraju. Należy wspierać powstawanie różnych form produkcji towarowej żywca jak bukaciarnie, opasarnie itp. Warto przypomnieć, że zakładając Związek nazwano go Związkiem Hodowców i Producentów, a obecnie w Związku ciągle jest za mało producentów i ich problemów. A przecież bez producentów towarowych hodowla zarodowa na szerszą skalę nie ma racji bytu. Należy również pamiętać, że w naszych uwarunkowaniach nie można myśleć o znaczącym wzroście krajowej produkcji żywca wołowego bez średnich i drobnych gospodarstw. To w nich powinno odbywać się masowe krzyżowanie towarowe krów mlecznych z buhajami ras mięsnych, bo w stadach o intensywnej produkcji mleka nie będzie już na to miejsca. To gospodarstwa drobne winny dostarczać młode bydło do większych jednostek w celu dokończenia opasu w bardziej intensywnych warunkach żywienia. Wśród tych rolników powinny powstawać grupy producentów żywca wołowego i bezpośredniej sprzedaży mięsa. Wreszcie drobne gospodarstwa przechodzące na produkcję żywca wołowego to największy potencjalny rynek zbytu na buhaje dla hodowców mięsnego bydła zarodowego i dlatego z nimi należy poszukiwać najlepszych form współpracy.

Współpraca z przemysłem mięsnym

Należy zrozumieć i pogodzić sprzeczność interesów: bo producenci żywca chcą go sprzedawać jak najdrożej, a przemysł chce kupować jak najtaniej. Tak jest tylko na pozór. W rzeczywistości powodzenie obu sektorów jest współzależne. Bez opłacalnej produkcji żywca nie będzie w kraju prosperującego przemysłu i odwrotnie bez nowoczesnego i zyskownego przemysłu mięsnego nie będzie warunków do rozwoju produkcji wołowiny. Uznając, że istnienie w kraju nowoczesnego przemysłu mięsnego leży w interesie producentów żywca i hodowców oraz respektując zasady wolnego rynku uważam, że są między nami dwie sprawy do uregulowania:
- Pierwsza to formy organizacji skupu, które eliminują nadmiar pośredników, a najlepiej wprowadzenie systemu aukcji.
- Druga to przeprowadzanie oceny poubojowej tusz z udziałem osób niezależnych od kupującego.

Wystąpienia kończą się wnioskami. Ograniczam się do jednego wniosku i kieruję go do władz Związku Bydła Mięsnego i do władz Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Wniosek: Opracowanie strategii rozwoju krajowej produkcji mleka i żywca wołowego.
Prace nad programem winny być poprzedzone szeroką dyskusją środowiskową z dużym udziałem hodowców i producentów oraz przedstawicieli przemysłu mleczarskiego i mięsnego oraz handlu.

Stanisław Nowowiejski

Dzisiaj jest 22.11.2017 godz.
Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie