Na wstępie warto przedstawić przyczyny kryzysu owczarstwa w Polsce. Po roku 1989 urealnienie cen zburzyło poprzednią ekonomikę, dotyczącą opłacalności produkcji owczarskiej. W latach powojennych produkcja wełny (uznawanej za surowiec strategiczny) była wysoko dotowana. Stanowiła ona wówczas główne źródło dochodów z chowu owiec (ponad 70%). Cena krajowej wełny w Polsce była wtedy relatywnie najwyższa w świecie. Spadek popytu na wełnę dotknął całe owczarstwo światowe - ale obniżenie cen wełny było szczególnie dotkliwe w krajach środkowo-wschodniej Europy (zwłaszcza w Polsce).

Dodatkowo brak tradycji w spożywaniu baraniny spowodował, iż w naszym kraju relatywnie nie istniał rynek mięsa baraniego i jego przetworów. Czynniki te spowodowały tak drastyczne obniżenie się liczebności owiec. Następstwem kryzysu był ponad 10-krotny spadek pogłowia - w ciągu 10 lat (od 4,1 mln w roku 1990 do ok. 370 tys. na koniec 2001 roku). Obecnie w Polsce ostatnimi bastionami owczarstwa pozostały Kujawy, Podhale i Podlasie. Na nic się zdają programy, dotacje oraz duże możliwości eksportowe jagniąt, gdyż nie zapewniają opłacalności chowu. Trochę optymizmu wprowadza fakt, iż w roku 2001 w naszym kraju - po raz pierwszy od dwunastu lat nastąpił niewielki wzrost pogłowia maciorek.

Do końca lat osiemdziesiątych w granicach obecnego powiatu suwalskiego było ponad 100 gospodarstw, w których owczarstwo stanowiło główny kierunek produkcji. W każdej gminie działało koło hodowców owiec, skupiające minimum 10 rolników-owczarzy. Obecnie w całym powiecie pozostały jedynie trzy gospodarstwa, dla których głównym źródłem dochodów jest ten kierunek produkcji zwierzęcej. Jednym z nich jest gospodarstwo Mariana Wiszniewskiego ze wsi Czerwone Bagno, gm. Jeleniewo.

Jak poinformował gospodarz - w latach dobrej koniunktury, owczarze ze sprzedaży 12-miesięcznych tryków w kwietniu - maju oraz 6-8 miesięcznych jarek w okresie jesiennym, uzyskiwali znaczne dochody. Również ze sprzedażą wełny nie było żadnego problemu. Gdy były potrzebne pieniądze - wełna trafiała do punktów skupu, których było kilka w okolicy.
W omawianym gospodarstwie utrzymywane są owce - czarnogłówki. Jest to nieliczna, ale cenna, wcześnie dojrzewająca rasa owiec typu mięsnego. Jagnięta rozwijają się szybko i nadają się do wczesnego tuczu. Stado podstawowe liczy średnio 52 matki.

Maciorki w okresie żywienia letniego korzystały głównie z pastwiska. Dodatkowo otrzymywały słomę pastewną, a w okresie przygotowania i podczas stanówki - mieszankę zbożową (ok. 0,2 kg na sztukę). W okresie zimowym podstawę żywienia stanowiło siano, dodatek paszy treściwej (w ilości 1,2 kg dziennie przez okres 110 dni tj. na 1 miesiąc przed wykotami i w okresie laktacji), słoma paszowa oraz preparaty witaminowo-mineralne (głównie Polfamix O). Jagnięta rzeźne przeznaczone na eksport w okresie intensywnego tuczu otrzymywały siano oraz mieszanki pasz treściwych z zakupu.

Analizując wartość produkcji należy zaznaczyć, iż w przeliczeniu na 1 maciorkę, największy udział uzyskano ze sprzedaży jagniąt rzeźnych na eksport (52,4%) w przedziale wagowym 20–26 kg. Drugą pozycję (34,1%) zajęły subwencje z funduszu postępu biologicznego, które są przyznawane po wprowadzeniu w 1997 roku nowego programu doskonalenia pogłowia owiec. Dotacja do owcy matki utrzymywanej w stadzie reprodukcyjnym wynosiła 110 zł. Sprzedaż wybrakowanych owiec matek wyniosła 8,7%. Na bardzo niskim poziomie (4,8%) utrzymywał się udział dochodów ze sprzedaży wełny. Średnia cena skupu wełny wyniosła zaledwie 2,2 zł/kg co praktycznie wystarcza na pokrycie kosztów strzyży.

Należy zaznaczyć, iż ceny uzyskiwane za jagnięta kupowane na eksport wynosiły średnio 6,7 zł/kg.

Z analizy opracowanej przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie wynika, iż w skali kraju jagnięta rzeźne w wieku do pierwszego roku życia stanowiły 97% eksportu owiec. Trafiały one do krajów Unii Europejskiej, które są obecnie jedynym rynkiem zbytu owiec rzeźnych. Należy przy tym zaznaczyć, iż duże zapotrzebowani na jagnięcinę wysokiej jakości przez kraje UE trwa nieprzerwanie od ponad dwudziestu lat. Najwięcej polskich jagniąt kupują Włosi (ok. 80% całego eksportu).

Analiza kosztów bezpośrednich wykazała, iż udział pasz własnych wyniósł 69,4% całkowitych kosztów produkcji, przy czym pasze objętościowe (w tym słoma na ściółkę) stanowiły 52,3%, a treściwe - 17,1%. Z zakupu pochodziły mieszanki pasz treściwych oraz dodatki witaminowo-mineralne - ich udział wynosił 21,9%. Koszty weterynaryjne stanowiły 4,2%, energia elektryczna - 2,4%, koszty bieżących napraw - 2,1%. Nadwyżka bezpośrednia w przeliczeniu na 1 maciorkę wyniosła 45,7 zł.

Na podstawie wyników produkcji owczarskiej w omawianym gospodarstwie można wyciągnąć następujące wnioski:

  • chów owiec winien być ukierunkowany na produkcję jagniąt rzeźnych na eksport,
  • ze względu na marginalne znaczenie produkcji wełny w dochodach - w obecnych warunkach uzasadnienie ekonomiczne ma jednokierunkowe użytkowanie (jako chów owiec mięsnych),
  • dotacje są swoistym "kołem ratunkowym", bez tych subwencji chów owiec byłby całkowicie nieopłacalny,
  • skala wielkości stada owiec w gospodarstwie powinna być w maksymalnym stopniu dostosowana do możliwości własnej siły roboczej.

Pan Marian wyraża nadzieję, iż te sympatyczne i pożyteczne zwierzęta nie znikną całkowicie z naszego krajobrazu. Ten optymizm utwierdza fakt, iż od roku 2001 w naszym kraju - po raz pierwszy od dwunastu lat nastąpił niewielki wzrost pogłowia maciorek.

Jan Szczypiń
Dzisiaj jest 20.04.2018 godz.
Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie