Organizmy genetycznie modyfikowane, to takie w których metodami inżynierii genetycznej przebudowano materiał genetyczny. Sztucznie, w sposób nieistniejący w naturze wszczepia się geny w niespokrewnione ze sobą gatunki; geny zwierząt wbudowuje się do roślin, geny bakterii do zbóż, geny ludzi do zwierząt. W przyrodzie taka kombinacja nie byłaby możliwa. Natura sama zabezpieczyła się przed takimi anomaliami. Powstały zmodyfikowany organizm jest wyłączną własnością firmy, która go wyprodukowała i opatentowała. Problemem jest, że nie można przewidzieć wszystkich skutków przedostania się do środowiska organizmów genetycznie modyfikowanych.

Na stronie internetowej Ministerstwa Środowiska http://gmo.mos.gov.pl można przeczytać:
"Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych...".
Innymi słowy genetyczna modyfikacja w przypadku GMO oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granice między gatunkami np. geny zwierząt do rośliny. Metody przy tym stosowane są nieprecyzyjne! Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny np.: pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, karp i ryż z genami człowieka, sałata z genem szczura, soja i kukurydza z genami bakterii! Organizmy genetycznie zmodyfikowane (genetically modified organisms - GMO) są jednostkami biologicznymi zdolnymi do replikacji i przenoszenia materiału genetycznego, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych. Wg dr. Zbigniewa Hałata, lekarza epidemiologa tylko nikła część organizmów ulega modyfikacji i dla ich oddzielenia od niezmodyfikowanej reszty wszystkie poddaje się działaniu antybiotyków, w tym stosowanych w lecznictwie, jak aminoglikozydy lub tytracyny. Przeżywają tylko te konstrukty genetyczne, które wyposażono w markerowe geny odporności na antybiotyki. Z rakotwórczych wirusów mogą powstać nowe zarazki o nie dających się przewidzieć losach, a zmodyfikowane organizmy mogą przenieść antybiotykoodporność na ludzi, zwierzęta i rośliny. Krytycznym problemem jest pleotropia, czyli zaskakująca ekspresja pojedynczego genu w jego nowej lokalizacji w konstrukcji genów gospodarza, prowadząca do nieoczekiwanych i licznych efektów w zmodyfikowanym organizmie. Niespodziewanie mogą pojawić się białka, w tym toksyny i alergeny, będące powodem wielu zagrożeń zdrowia człowieka i środowiska...

Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawia się komercyjnie dopiero od 10 lat.

70% światowej produkcji roślin GM odbywa się w USA i Kanadzie, 20% w Argentynie 5% w Brazylii 4% w Chinach. W krajach UE niewielkie ilości w Hiszpanii, Niemczech, Francji, Czechach. Najczęściej uprawia się soję, kukurydzę, rzepak i bawełnę. Około 60% przetworzonych produktów spożywczych zawiera soję lub kukurydzę.

Wprowadzeniu roślin GM towarzyszyły kampanie informacyjne wielkich korporacji obiecujące:
• uzyskanie wyższych plonów,
• mniejsze zużycie herbicydów,
• rozwiązanie problemu głodu na świecie,
• możliwość zachowania czystości naturalnych nasion.

Po 10 latach prowadzenia komercyjnych upraw i niezależnych doświadczeń prawda okazuje się być inna. Modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów. Potwierdzają to rolnicy i niezależni eksperci. Np. dr Charles Benbrook opierając się na danych Departamentu Rolnictwa USA stwierdził, że zużycie pestycydów i herbicydów na 222 mln ha uprawy GM soi, GM kukurydzy i GM bawełny w USA w latach 1996-2004 było wyższe w porównaniu z uprawami tradycyjnymi o 22,7 tys. ton. W wyniku wprowadzenia do upraw genetycznie modyfikowanych ziaren amerykańscy farmerzy stracili miliardy dolarów z eksportu - powiedział dr Charles Benbrook, jeden z bardziej znanych niezależnych ekspertów od rolnictwa. W południowo-wschodnim rejonie Ameryki, gdzie niemal całkowicie przesunięto uprawę soi i bawełny w kierunku ich genetycznie zmodyfikowanych odpowiedników, rolnictwo jest niemal na skraju załamania. Rekordy bije liczba wykorzystanych środków ochrony roślin i przez to zyskowność farm gwałtownie spada - stwierdził Benbrook.

Rolnicy, którzy kupują ziarno GM uzależniają się od korporacji. Ziarna są patentowane i trzeba je kupować co roku od producenta (nie wolno wysiewać zebranych ziaren). Percy Schmeiser kanadyjski rolnik, którego rzepakowe pola zostały zapylone rzepakiem GM uprawianym na sąsiednich polach został zrujnowany przez Monsanto, biotechnologicznego giganta, który oskarżył go o przywłaszczenie 'intelektualnej własności'.

"Od lat używam własnych nasion. Teraz mówi mi się, że nie wolno mi tego robić, jeżeli mój sąsiad wysiewa zmienione genetycznie ziarno. Materiał GM przenika na moje pole w drodze zapylania i zawiania podczas żniw i ja muszę za ten brud płacić tantiemy licencyjne.

Stwierdzono, że dochodzi na dużą skalę do krzyżowania między roślinami GM a konwencjonalnymi. Pyłki roślin GM są przenoszone przez wiatr, owady, ludzi na sąsiednie uprawy i nie sposób temu zapobiec. Badania w Central Science Laboratory (Anglia) potwierdziły, że pyłki rzepaku mogą być roznoszone na odległość 26 km. Natomiast badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Reading (Anglia) wykazały, że rzepak oleisty GM krzyżuje się w drodze zapylania z dziko rosnącymi gatunkami kapustowatych brasicaceae (kalarepa, rzepa, buraki pastewne, rzodkiew) tworząc superchwasty.

Dowody zebrane w ostatnich latach wykazują niezbicie, że wysokość plonów bynajmniej nie wzrosła. Z relacji rolników z Północnej Ameryki wynika, że plony są znacznie niższe niż oczekiwano, co potwierdzają niezależne badania naukowe.

GMO zamiast przyczynić się do rozwiązania problemu głodu na świecie, dodatkowo powoduje najgorsze skutki jak: wyjałowienia gleby, niskie plony, stałe zagrożenia chorobami. Warto pamiętać, że miliony tradycyjnych rolników zachowuje swoje nasiona lub wymienia je z sąsiadami. To jest ich podstawowe prawo i od tego zależy ich przetrwanie. Odebranie im tego prawa poprzez patentowanie nasion czy roślin to niszczenie podstaw ich bytu. Rzeczywisty problem głodu nie tkwi w braku żywności: na świecie produkuje się ją w wystarczającej ilości. Głód jest wynikiem niewłaściwej polityki rolnej i niewłaściwej dystrybucji żywności.

Technologia genetyczna niszczy związki rolniczej agrokultury. Jeżeli dopuścimy do dalszego szerzenia się technologii agro-genetycznej bieda i głód będą się zwiększać - mówi dr Vandana Shiva z  Indii, laureat Alternatywnej nagrody Nobla. Konsumenci nie chcą GMO! Rolnicy nie potrzebują GMO! Zagrożenie dla środowiska, zdrowia ludzi i zwierząt jest nieprzewidywalne!

Opracował w oparciu o broszurę Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC Stryszów. pt.: "Masz prawo wiedzieć - jeśli nie chcesz GMO, działaj!"

Eugeniusz Mystkowski

Dzisiaj jest 24.01.2018 godz.
Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie